niedziela, 21 sierpnia 2016

Co 4 głowy, to nie jedna! Przymusowe czytanie.



Cześć, hej – witajcie! :)
Oto przedostatni post z cyklu „Co cztery głowy to nie jedna”.
O czym będzie dzisiaj? O ulubionym temacie uczniów – lekturach!



Nie przepadam za lekturami, jednak nie jestem też ich przeciwniczką – masło maślane.
To nasze 'przymusowe czytanie' z jednej strony jest potrzebne. No, w końcu czytamy! A zmusić niektóre żmije do czytania to sztuka – ja byłam taką żmiją :')
Jednak, lektury mają też swoją ciemną stronę.
Wiecie czym kusi ciemna strona mocy? Pierniczkami.
Lektury zazwyczaj są... nudne. Tak, zwyczajnie nudne. Wiem, to też kwestia gustu, co kto lubi... bla bla bla. Ale chyba można by było zamienić kilku 'staruszków' na coś ciekawszego.

Na przykład 'Romek i Julka' – komu się to podobało? Powiem szczerze kiedy myślę o romansidle i dramacisku w jednym, to aż mnie w żołądku skręca. Ani ciekawych cytatów stąd nie wyniesiesz, ani na półce to wyjątkowo ładnie nie wygląda, a fabuła... no, kwestia gustu. Jednak, nawet moja koleżanka, która zaczytuje się w romansach, dramatach, melodramatach itd. stwierdziła, że ta książka jest do niczego.

Kolejna ulubiona pozycja, a mianowicie „Krzyżacy”! Coś, za co wszyscy kochamy pana DługieOpisyToPodstawa Sienkiewicza. Co ja mogę o tym powiedzieć? Hmm, czy czytałam? wykitowałam po pierwszym tomie Przeczytałam pierwszy tom, drugiego słuchałam audiobooka. Lubię historię, książki w tym klimacie także – jednak, coś musi się tam dziać. Gdyby w „Krzyżakach” nie byłoby niekończących się opisów, książka byłaby naprawdę bardzo ciekawa!

A teraz coś, co pozytywnie mnie zaskoczyło – Antygona! Mimo iż jest to cholerny dramat których nie trawię to wiecie, skazują na śmierć, samobójstwa, mord XD Uśmiałam się przy tej książce. Takie małe streszczenie: „Zasady życia, według Antygony”...
Baśniobór.jpg
Źródło

Skazali mnie na śmierć głodową? Buahahahah! 
Nie mów mi jak mam żyć że w sensie umierać powieszę się. 
Koniec.

Ogólnie, z bohaterów polubiłam tylko Kreona, ale cii.
Wszelakie mity greckie, bo na nordyckie nie mam co liczyć, mile widziane wśród lektur :D

Co jeszcze mi się podobało? Opowieści z Narni! No kto nie kocha tych książek/filmów? Przeczytałam chyba tylko dwie części, jednak to nie zmienia faktu, że je uwielbiam!

A wiecie co co wkurzyło mnie do granic możliwości?
Moja przygoda z czytaniem zaczęła się od Baśnioboru, co było jakoś w czwartej kasie podstawówki. Kiedy kończyłam piątą klasę, okazało się, że już następna czwarta, będzie miała pierwszą część Baśnioboru za lekturę!
Niby fajnie, więcej osób dowie się o tym niesamowitym cyklu – a z drugiej, to już nie mój rocznik dostąpi tego zaszczytu :')

P.S. Ula zaraża miłością do gifów :') <3
Gify pobrałam z GIF Keyboard.
Podsumowując, według mnie, lektury są potrzebne – jednak powinno się zamienić kilka mocno 'przeterminowanych' książek na coś, co uczniowie chętnie by przeczytali :)
Oddaję mikrofon dziewczynom! :D


Cześć Wiewióry!
Dziś wyjadam zapasy z spiżarni Amelki, która jest cudowna, ale dziś bluźni niemiłosiernie! Ale o tym za minutkę. Już wiecie, że dzisiejsza dyskusja dotyczyć będzie lektur. Co o nich myślę? Cóż, po części zgadzam się z Amelką. Lektury w wielu przypadkach SA jedyną formą kontaktu młodych ludzi z książkami. Bo przecież (jak doskonale wiemy) książki mają zębiszcza ukryte pod okładką i jak się je otwiera, to odgryzają ręce. Tak gdzieś w okolicach łokcia. Tsaaa… Nie mniej jednak wydaję mi się, że MEN zapomniał, że świat idzie do przodu. Oczywiście rozumiem, że wypada znać takie hiciory jak Dziady czy Chłopów, ale na litość boską! Przecież można by wpleść do programu kilka nowości. W końcu nie każda książka napisana po 2000 roku opowiada o wampirach, wilkołakach i innych elfach. Jest wiele pozycji z przesłaniem, które mogłyby zachęcić nieczytanych do czytania przystępnym językiem i ciekawą fabułą. Ale nie, czytajmy 100 stron o staruszku łowiącym rybę.
Kumo podobało się Romek i Julka? Ano mi Amelko! Bez kitu, czytałam trzy razy, i jest to jeden z dwóch dramatów lekturowych, które mi się pieruńsko podobały. Chociaż może to być zasługą nauczycielki gimnazjum, która niesamowicie malowniczo opowiadała o Weronie. A, no i ekranizacja tego dramatu z Eddem Westwick’iem w roli Tybalta też nie jest bez znaczenia xD.
A komu się podobali Krzyżacy? BANG! Oczywiście że mi xD. Sieniu pisał świetnie, chociaż masz racje, że z opisami się chłopina nie hamował nic a nic. Nie mniej jednak Krzyżacy mi się bardzo podobali, chociaż gdyby nie audiobook, to bym tego nie przeczytała, bo archaizmów ci tam dostatek… a nawet przesyt. O wiele bardziej podobało mi się Quo Vadis, ale to niestety nie była lektura.
Okładka książki Kamienie na szaniec
Źródło
Co jeszcze było cacy według mnie? Chociażby Kamienie na szaniec. Cholera taka cieniutka książeczka, a ryczałam jak bóbr. Świadomość, że ci ludzie naprawdę żyli, walczyli i zginęli za to, abym ja mogła teraz pisać spokojnie ten post w ojczystym języku jest… Kurczę, trochę nie wiem jak to wyrazić. Kamienie były niezwykłe.
To samo tyczy się Folwarku zwierzęcego. Z resztą Orwell ma same genialne książki. Historia o świniach przejmujących władzę na farmie była tak dobrze pomyślana, że to aż boli.
Ale są też lektury, które według mnie spokojnie moszna by skreślić i zastąpić czymś nowszym. Zaliczam do nich wszystkie nowele typu Katarynka, Janko muzykant, czy Kamizelka, dramaty (z wyjątkiem Romka i Julki, Dziadów, i Balladyny <3). Na litość boską czytanie scenariusza, suchych dialogów to jest idiotyzm i tego się trzymajmy. Precz ze Skąpcem! Krrrrrokodyla z Zemsty pora wypuścić do Nilu!
Na skreślenie zasługuje według mnie jeszcze Stary człowiek i morze. Nie, nie przeczytałam jej. A raczej nie w całości. Czytałam sobie co pięć stron, i wiecie co? Nic mnie nie ominęło. No płynął dziadunio. No łowił rybkę. No bolała go ta ręka. I co w związku z tym? Nie lepiej by było przeczytać Wiedźmina? Albo pierwszy tom Harry’ego? Albo jakąkolwiek świeżą historię? Nie. Łówmy rybkę z dziaduniem.
To chyba już wszystko, co miałam Wam do powiedzenia ;). To znaczy mogłabym gadać i gadać, ale… No nie wypada, bo reszta dziewczyn też ma coś do dodania!


Cześć, kluseczki. Dzisiaj zagościłam u Amelii ^^

Wiecie, jaki był mój najgorszy, związany z lekturami okres? Szkoła podstawowa. Naprawdę. Mam koszmary na samą myśl o „Panu Kleksie”, „Ani z Zielonego Wzgórza” albo „W pustyni i w puszczy”. Wtedy strasznie nie lubiłam czytać, a jeszcze bardziej nie lubiłam, kiedy ktoś mnie do tego czytania zmuszał. Taki był ze mnie mały rebel. Ale, żeby było śmieszniej, jeśli jakaś książka wpadła mi w oko, to nie miałam najmniejszych oporów, żeby do niej sięgnąć. Tym sposobem zakochałam się w „Opowieściach z Narnii”, „Harrym Potterze” czy „Hobbicie”. Po prostu, w przeciwieństwie do szkolnych lektur, sama na nie wpadałam i nikt mnie do niczego nie namawiał.
[No dobrze, pierwszą część „Opowieści z Narnii” miałam jako lekturę, ale sięgnęłam do niej trochę później, niż zaplanowała nam nauczycielka. Tak, musiałam postawić na swoim.]

W gimnazjum moja sytuacja z lekturami nieco się pojawiła, ponieważ wtedy już sama z siebie zaczynałam nałogowo czytać. Ponadto bardzo podobały mi się książki typu „Romeo i Julia” czy „Antygona”. Miałam już wyrobiony pewien czytelniczy nawyk, który często się teraz u mnie przejawia, a mianowicie potrafiłam przeczytać dosłownie wszystko, co wpadło mi w łapy. No i oczywiście wkroczyliśmy w ten magiczny okres cudownych lektur, jak Mały Książkę, „Stowarzyszenie Umarłych Poetów”, „Kamienie na Szaniec” czy nawet „Folwark zwierzęcy” [tak, podobał mi się].

W liceum było jeszcze lepiej, wiecie? I nawet, przyznaję z ręką na sercu, że niektórych lektur po prostu nie mogłam się doczekać. Z niecierpliwością czekałam na „Lalkę” Prusa, która stała się jedną z moich ulubionych lektur [#TeamRzecki]. Do tego zakochałam się w dramatach i literaturze wojennej. Okej, przyznaję szczerze, że nie doczytałam „Potopu”. Ale się starałam! Naprawdę się starałam, tylko że Sienkiewicz nieźle mi nim dokopał.


Przyznaję, że jestem humanistką z krwi i kości i nawet śmieszą mnie te całe humanistyczne suchary [„Twoja stara buduje szklane domy” heh, albo „Szedł zabić cara. Zemdlał pod drzwiami”], jednak rozumiem wszystkich tych ludzi, którzy nienawidzą czytać, a w szczególności tych wszystkich lektur. Wiecie, dlaczego tak jest? W większości dlatego, że jesteśmy do tego czytania zmuszani. Nikt nie lubi czuć się przymuszany, prawda? Drugą sprawą jest to, że spora ilość nastolatków nie widzi nic ciekawego w czytaniu, a kanon lektur jakoś specjalnie ich nie zaciekawia. Uważam jednak, że to nie wina spisu lektur, lecz jednak nauczycieli i rodziców, którzy zamiast zachęcać dzieciaki do czytania, to straszą je jedynkami i niezdanymi egzaminami. Jeśli ktoś jest naprawdę uparty, to nawet szczera prawda go nie nawróci.

Trzymajcie się, słoneczka.


Witajcie (dobra, dobra, wiem, że „witam” to nie jest słówko do końca poprawne politycznie, ale póki nie znajdę lepszego, będę go używać) u mojej najukochańszej Ameruji!

To już niestety mój ostatni taki gościnny post (póki co), za tydzień przywitam dziewczyny u mnie i już koniec z naszą piękną akcją  Będę wspominać ją z łezką w oku...

Dobra, wystarczy tego dobrego, bo nigdy do tematu nie przejdę.

Lektury.

Jedno słowo, tak wiele zastrzeżeń i kontrowersji. Ja już na całe szczęście temat lektur mam za sobą, bo już skończyłam studia i nikt mi nie będzie mówił co mam czytać! Jednak w moim życiu wiele było momentów zwątpienia w poczytalność pracowników naszej kochanej Oświaty. Nie mówiąc już o niesamowicie inteligentnych nauczycielach polskiego, którzy informują o tym, że uczniowie mają przeczytać „Krzyżaków” miesiąc przed ich omawianiem. Spoko luz, można przeczytać książkę i w jeden dzień, pod warunkiem, że nie ma 938917312312321032 stron, nie jest pisana czcionką jak na ściągach, marginesy i to normalne są a w dodatku nie używa się miliarda archaizmów na każdą stronę, a 500 stron to opisy naparzanek rycerzy. Nie, takie coś się czyta ze trzy miesiąca, bo nikt przy zdrowych zmysłach nie pozostanie, jak będzie miał czytać po 50 stron dziennie czegoś podobnego.
Jednak jeżeli już jestem przy Sienkiewiczu, to muszę wspomnieć o mojej ulubionej lekturze, czyli „Quo vadis”, w której się po prostu zakochałam! Pamiętam jeszcze, miałam takie mega stare wydanie z biblioteki, które sypało się bardziej niż moja polonistka. Cudownie się to czytało, kartki wypadały, była niesamowicie pożółkła, ale był za to taki klimat, że no łeb urywało kolokwialnie rzecz ujmując.

Generalnie nie uwierzycie, ale zawsze byłam grzecznym i „uczącym się” dzieckiem. Świadectwo z paskiem, zachowanie wzorowe i tak dalej. W gimnazjum było trochę gorzej, bo klęłam jak szewc, ale co tam, mniejsza o to. Czytałam wszystkie lektury, oprócz tych nieszczęsnych „Krzyżaków”, „Wesela”, „Przedwiośnia”, „Lalki” i „Dzieci z Bullerbyn” w drugiej klasie podstawówki przeczytałam wszystkie :D. Jako 8-letni smark ogarnęłam już wszystkie książki w bibliotece aż do czwartej klasy, więc rzeczywiście miałam coś nie po kolei z głową.
Źródło

Wielka szkoda, że jesteśmy zmuszani do tak nieciekawych często lektur. Rozumiem, klasyka i tak dalej, ale czy nie można byłoby wpleść chociaż jedną ciekawą książkę na pół roku? Taką, którą zaproponują uczniowie? Czy to takie trudne i niewykonalne? Oczywiście, bo wówczas i nauczyciele musieliby ją przeczytać i co wtedy? Dodatkowa robota, jednak moim zdaniem tak byłoby uczciwiej. Przez pół roku dzieci i młodzież męczą się z tym, co trzeba, a raz na semestr mogą sobie odpuścić i przeczytać coś, co chcą.

Moją jako tako najciekawszą lekturą ever był „Hobbit, czyli tam i z powrotem”, pamiętam do dziś jak wielkie wrażenie na mnie zrobił. Przeczytałam go nawet dwa razy, bo miałam to do siebie, że książki czytałam szybciej niż trzeba było, no i jak przyszedł czas sprawdzianu nic nie pamiętałam. Rzeczonego „Hobbita...” ogarnęłam trzy miesiące wcześniej i trzeba było sobie go jeszcze raz przypomnieć.

Dobra, będzie wszystko, bo i tak się strasznie rozpisałam :D Ja i te moje gorzkie żale... Idźcie w pokoju!

14 komentarzy :

  1. Ja Krzyżaków obstawiałam już po 10 stronie :D Hobbit tez byl moja lektura i mimo ze nie lubie fantastyki to ta nie była najgorsza :)

    Blog o książkach

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z Krzyżakami było ciężko, a Hobbit nadal przede mną :D

      Usuń
  2. Niestety lektury szkolne rzadko mi się podobały, ale muszę przyznać, że Antygona też mnie mile zaskoczyła :) Zgadzam się, że w spisie lektur powinna pojawić się jakaś jedna nowsza oraz wciągająca książka by zachęcić więcej osób do czytania.
    Pozdrawiam Alice
    z ourbooksourlive.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Antygona to styl życia XD Taka nowsza, ciekawsza książka byłaby miłą odmianą od Romków, Julek i innych Krzyżaków :d
      Również pozdrawiam :D

      Usuń
  3. Hobbit był genialny! ♥ I wiecie co teraz Harry Potter jest jako lektura szkolna nie no super, ale tak 10 lat temu nie można by było? No i dzięki za zachętę do książki "Krzyżacy" :D Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I Hobbit i Harry nadal przede mną XD Serio? Nawet nie wiedziałam y.y w której klasie?
      Również pozdrawiam :D

      Usuń
  4. Uwaga, melduje się osoba, która przeczytała wszystkie lektury szkolne. XD No dobra, poza końcówką "W pustyni i w puszczy", bo ją zwyczajnie przyśpieszyłam, bo już miałam dosyć tych flaków. Ogólnie to najwięcej wyniosłam z lektur dotyczących wojny, ale lubiłam też "Lalkę", "Cudzoziemkę", "Tango" i pewnie jeszcze parę by się znalazło. Ale myślę, że to nie to, że "lektury są takie złe", powoduje, że nie chcemy ich czytać, a to, że wmuszane są nam klucze odpowiedzi, prawidłowe interpretacje i konieczność zapamiętywania, co Zbyszek z Bogdańca jadł na śniadanie w karczmie, bo inaczej nauczycielka posądzi nas o brak znajomości lektury. A co mnie interesuje, co on jadł? W książkach, które czytam dla siebie, też mam to gdzieś, a jednak znam treść bardzo dobrze. XD Jest przymus - nie ma radości z czytania, niestety.
    Pozdrawiam,
    Amanda Says

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też prawda, świadomość że ktoś będzie odpytywał cię ze znajomości książki, odpycha :')

      Usuń
  5. A ja uwielbiam do tej pory lektury z podstawówki! Ale tylko 4-6, bo w 1-3 tak średnio przepadałam za czytaniem xD Dopiero w 4-6 powoli zaczęłam się przekonywać, jakie to fajne <3 Ale potem przyszło gimnazjum... i serio, nienawidzę lektur z gimnazjum xD W liceum nie jest ani trochę lepiej xD Jedyna fajna lektura do tej pory to Mistrz i Małgorzata :P (Lalki nie cierpię, ale #teamRzecki)
    Lektur nie cierpię i raczej już nic tego nie zmieni. Też myślę, że trochę nowości by nie zaszkodziło :D

    P.S. Gify są super ;) <3 <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Widzę Ula ma jakąś awersję do łowienia ryb xD Ja lubię, ale to prawda, nie przez 100 stron książki xDDD
    Oooo "Kamienie na szaniec" też mi się podobały, ale zawsze lubiłam tego typu klimaty w ksiażkach :)

    OdpowiedzUsuń
  7. "Krzyżaków" bardzo lubię ♥ , chociaż na początku cholernie trudno było mi się wgryźć w tą książkę.
    "Pana "DługieOpisyToPodstawa"-hahahahahhahahahahahahahah :D A myślałam, że tylko ja mam takie odczucia, co do jego stylu pisania.
    Streszczenie "Antygony" wyszło Ci genialnie-naprawę śmiałam się jak dziecko (którym jestem, ale ciii....)
    Czy tylko ja nie miałam "Opowieści z Narnii" za lekturę? Dlaczego?! Dlaczego?! :'(
    "Romeo i Julia" nie było takie złe. Mogę nawet powiedzieć, że mi się podobało...

    "Kamienie na szaniec"! Boże! Jak na tym płakałam!
    Zgadzam się: Precz z nowelkami i "Zemstą"-UGH! Nienawidzę tego!

    "Quo vadis" !♥♥♥♥♥♥♥
    "miałam takie mega stare wydanie z biblioteki, które sypało się bardziej niż moja polonistka"-hahahahhahahahahah padłam :D

    Świetny post dziewczyny!! Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetny post, naprawdę się uśmiałam :D
    Ja lektur ogólnie nie lubię, jedyna dobra do tej pory to Opowieści z Narnii.
    Romeo i Julia - nie cierpię. Zemsty też. Eh. Nie lubię dramatów.
    I zgadzam się, że powinno być przynajmniej coś jednego nowego w kanonie lektur, a nie same stare klasyki. Choć klasyki są fajne, ale bez przesady :D
    Zostawię Ci tu jeszcze nominację do Paranormal Book Tag, jeśli zechcesz wykonać :D Tutaj info: http://em-bloguje.blogspot.com/2016/08/paranormal-book-tag.html
    Pozdrawiam cieplutko! :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Przez sześć lat podstawówki lektury miałam nudne jak flaki z olejem. Ostatnio mama mi strescila Romea i Julię i powiem szczerze- dla mnie ten dramat jest miejscami śmieszny.
    Wyjątkiem, który mi się spodobał, była Ania z Zielonego Wzgórza. Przeczytałam od razu osiem tomów xD
    http://booksinshadow.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. ,,Krzyżaków" przeczytałam i bardzo mi się podobali :) Nie lubię nowelek z lektur, chyba wszystkich *myśli czy o jakiejś nie zapomniała* tak chyba *dalej myśli, bo nic nie przychodzi jej do głowy*...

    Ale bardzo ciekawy temat, lektury... :)
    Przepiękny wygląd bloga, coś mi się wydaje, że był inny jak byłam tu ostatnim razem...

    Pozdrawiam, Jabłuszkooo ♡
    SZELEST STRON

    OdpowiedzUsuń

Jeśli przeczytasz post, skomentuj! To naprawdę miłe :)
ZAWSZE czytam komentarze - pod starymi postami również!
Jeśli spodoba Ci się mój blog - zostań obserwatorem! :)