wtorek, 29 listopada 2016

Bogowie o ludzkiej naturze

Przeprogramowaliśmy rzeczywistość, język to wirus, religia – system operacyjny, a modlitwy to jedynie wkurzający spam.

Tytuł: Amerykańscy bogowie
Autor: Neil Gaiman
Tłumaczenie: Paulina Braiter
Wydawnictwo: Mag
Liczba stron: 448


Każda godzina rani. Ostatnia zabija.

No tak. Gaiman, jak pewnie zdążyliście zauważyć, należy do moich ulubionych autorów. Mogę godzinami gadać o jego książkach, które są tak świetne, tak specyficzne - tak inne. Nie wszyscy polubią jego styl pisania tyko wybrani xD. W jego książkach pojawia się taki specyficzny humor, dziwaczni bohaterowie... podsumowując - nie każdy Gaimana polubi :)


Ludzie wierzą, pomyślał Cień. Tak to już z nimi jest. Wierzą. A potem nie biorą odpowiedzialności za to, w co wierzą. Przywołują kolejne istoty i nie ufają swoim tworom. To ludzie zaludniają ciemność duchami, bogami,elektronami, opowieściami. Ludzie wyobrażają sobie i wierzą i owa wiara, twarda, niezmienna jak skała, ma moc stwórczą.

Co mam powiedzieć o okładce? Omijałam tę książkę szerokim łukiem. Nie patrzyłam na tytuł, autora, opis - nic! To wszystko przez okładkę, skutecznie mnie odstraszała. W pewnym momencie myślałam, że to zbiór mitów, czy coś, bo leżała właśnie koło takich mitologicznych książek. Na całe szczęście kiedyś, jak układałam książki mamy po remoncie - przeżyłam szok! Ale taki wiecie, spory. Poleciałam do mamy z pytaniem czy czytała, jak jej się podobało i jadaczka mi się nie zamykała, przez natłok pytań. Stety niestety - mojej mamie książka się nijak nie podobała, nie lubi twórczości Gaimana - Butrona też nie, a oboje tworzą taki specyficzny klimat, to była malutka dygresja - ale wracając. Byłam załamana, że książka jej się nie podobała i nie mogła mi nic o niej opowiedzieć. Sama miałam się za nią zabrać "kiedyś" bo, rozumiecie chyba, książek dużo - czasu mniej. Ale! Moi drodzy, na mojej drodze stanął zwiastun serialu na podstawie tej książki - który ma powstać jakoś w 2017r. - ta wiadomość świdrowała moje sumienie do chwili, aż po książkę sięgnęłam.
Przeczytałam?
Tak.
Nie.
I co teraz?

Sen jest przereklamowany. Niezdrowy nałóg, którego staram się unikać, kiedy tylko się da[...] swoją drogą, też tak uważam xD (przyp. Autorka)

Ale wracając do wydania! Teraz ta książka wygląda tak pięknie, zrobiono jej takie cudne wydania! A ja mam taką szkaradę w domu. Tak, ta biała obwoluta jeszcze jakoś się prezentuje - ale ten srebrny obrazek centralnie na okładce jest ohydny! Serce mi się kraja jak na to patrzę :\

Trzech ludzi może zachować sekret, pod warunkiem, że dwóch z nich nie żyje.

Przechodząc jednak w końcu do mojej opinii. Muszę przyznać, że książka była świetna. Zaczyna się w więzieniu, gdzie poznajemy głównego bohatera - Cienia.
Kiedy odsiadka Cienia ma już dobiec końca, zostają zaledwie dni - przechodzi go dziwaczna myśl. Nie, nie myśl. Jego podświadomość podpowiada mu, że stanie się coś złego. Z tym dziwacznym przekonaniem kieruje się do biura strażnika, który informuje go, że Laura - żona głównego bohatera - nie żyje. Cień spodziewał się czegoś strasznego. Wszystkiego, tylko nie tego.
Kiedy wraca do domu, poznaje mężczyznę o imieniu Wednesday. Ten opowiada Cieniowi dziwaczne rzeczy, przekazuje mu informacje, których nie powinien znać. Główny bohater wie teraz, że w mieście gdzie mieszkał poprzednio nie czeka na niego kochająca żona, praca ani przyjaciele. Nic go tam nie trzyma. Wyrusza więc z Wednesday'em w podróż po Stanach. Odkrywają tajemnice, zbierają informacje, szukają starych przyjaciół - Bogów.

To pewne, jak to, że woda jest mokra, dni długie, a przyjaciel zawsze w końcu cię zawiedzie.

Znalezione obrazy dla zapytania Ricky WhittleCienia pokochałam sercem i duszą, lecę za nim skakać w ogień. Miał takie specyficzne poczucie humoru, był rozważny, wysportowany, odważny - z tego co mówili bohaterowie, nie grzeszył rozumem - ale, kiedy jeśli mogę się tak wyrazić siedziałam w jego głowie i przysłuchiwałam się jego myślom, to mogę powiedzieć, że był mądry. Miał kilka zasad, których się trzymał. Był niesamowity. Nie będę kłamać, nie mam bladego pojęcia jak opisano jego wygląd w książce - dobra, pamiętam tyle, że był wysoki i umięśniony, ale to wszystko. Nie pamiętam, po prostu. Chyba wyrzuciłam te informacje z głowy - bo kiedy myślę Cień, na myśl przychodzi mi Ricky Whittle - który swoją drogą ma zagrać Cienia w serialu. Możecie go znać z roli Lincoln'a z serialu The 100. Ja właśnie tam poznałam tego aktora, kiedy tylko pojawił się na ekranie jako zakapturzone coś, uwierzcie, że już wtedy wiedziałam, iż będzie moim ulubionym bohaterem - i mam nadzieję, że nie zniszczy mi wyobrażenia Cienia, ani mojej opinii o nim samym.

Jeśli pracuje się w zakładzie pogrzebowym, lepiej nie pytać o zdrowie. Ludzie pomyśleliby, że szukamy potencjalnych klientów.

Wednesday był bardzo wymowną postacią. Nie zawsze dawał się lubić. Był kobieciarzem, krętaczem i bywało, że nie rozumiałam jego podejścia do sprawy. Był tajemniczym, pokręconym dziadkiem. Czasem porównywałam go do właśnie takiego dziadunia, który opowiada swoim wnukom historie ze swojego dzieciństwa. Takie wiecie, jak w serialach - opowiadał o tym, co on takiego nie robił jak był młody - a robił przecież wszystko! Ja takiego dziadka znam tylko z seriali, co jednak nie zmienia faktu, że właśnie takiego Wednesday czasem mi przypominał. Zmęczonego życiem, czasem smutnego dziadka. Polubiłam go właśnie za co niektóre opowieści. Mówił o przekrętach, o wyłudzaniu pieniędzy - jego opowieści były bardzo wciągające - jednak nie myślcie, że Wednesday był taki niewinny. To wstrętny krętacz, złodziej i... no dowiecie się w książce. Bywał obleśny, tajemniczy i niekiedy żądny krwi. Dziwaczny dziadunio - ale nie był taki zły.


Zawsze powtarzam, że miasto nie jest miastem, jeśli nie ma w nim księgarni. Może nazywać się miastem, ale bez księgarni nikogo nie nabierze.

Książkę czytałam bardzo długo. Pewnie ze dwa, jak nie trzy, tygodnie. Nie dlatego, że mi się nie podobała - bo była świetna! Jednak Gaiman tworzył tam takie spiski, takie zawirowania - że w niektórych momentach odkładałam książkę w połowie zdania, aby zastanowić się nad znaczeniem wypowiedzianych przez kogoś słów. Potem czytałam te zdania jeszcze ze trzy razy, żeby się nie pogubić! Według mnie właśnie pod tym względem Gaiman trochę przedobrzył. Więc pamiętajcie - wiele, wiele, na prawdę wiele tajemnic i zawirowań.

Nie ma czegoś takiego jak koniec. Nigdy.

Przez kolejne strony tekstu przewijali się najróżniejsi bohaterowie - każdy inny, o skomplikowanym imieniu i zawiłej przeszłości. Podobało mi się to, ponieważ uwielbiam aż się gubić pośród tych wszystkich postaci. Nie każda była ważna, ale zawsze miały jakiś swój udział.
Poznałam wielu bogów z różnych mitologii - przez co też nieraz traciłam orientacje. Raz jesteśmy przy bóstwie nordyckim, potem skaczemy gdzieś indziej... każdy zna każdego. Żyją razem, pod tym samym niebem, a jednak jeszcze się nie pozabijali choćby chcieli. Pojawili się też nowi bogowie, ale ich musicie poznać sami.

W oszukanej grze (...) najłatwiej wygrać.

Gaiman po mistrzowsku połączył te światy, uformował przebieg zdarzeń. Co kilka rozdziałów dostawaliśmy taki bonusowy rozdział, opowieść - cokolwiek to było - było zazwyczaj ciekawe. Przenosiliśmy się wtedy w przeszłość i poznawaliśmy co niektóre mity o poszczególnych Bogach. Większość mi się podobało - ale przez, chyba, jakieś dwa musiałam się długo męczyć - zanim przeczytałam.

Jeśli będziesz się nudzić to przyjdź do mnie. U mnie tak bardzo się wynudzisz, że powrót do domu okaże się ulgą.

Ostateczna opinia? Gaiman nie jest dla wszystkich - jednak mi się bardzo podobają jego książki.
Ocena 9/10 - musiałam odjąć jeden punkt za ilość zawirować, bo aż się gubiłam :')
Czytaliście? Co sądzicie?
Czekacie na serial? Swoją drogą - macie tu zwiastun(klik) :))

Pozdrawiam! :)) W sumie, tak to teraz czytam i za dużo to książce nie powiedziałam XD

-Myślę, że nasze małżeństwo ma kilka aspektów, nad którymi musimy popracować.

37 komentarzy :

  1. Pamparampam! Sama okładka mnie przyciąga, i zaraz zapiszę sobie tytuł i na pewno przeczytam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Właśnie niedawno zaczęłam czytać, z tym że po angielsku i moje wydanie nie ma takiej świetnej okładki. Zobaczymy, czy mi się spodoba :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wow, ciekawie to opisałaś. Jeszcze nie czytałem nic Gaimana :/ ale wiem, że okładki ma świetne (przynajmniej te, ktore widzialem xD)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi! To, uwierz, dużo tracisz! :D Gaiman to cud nad cudami!

      Usuń
  4. Przez całą twoją recenzję zastanawiałam się czy (dla mnie,to bardzo ważne dwa słowa: DLA MNIE) warto się za tę książkę wziąć. jeszcze nie wiem, bo wpis (jak można się domyśleć) przeczytałam dzisiaj.

    Na wszelki wypadek dodam ją do mojej dłuuugiej listy "do przeczytania".
    Wesołego Mikołaja!
    Mi$ka
    hakuna-muhimu.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, szczerz mówiąc, jestem ciekawa, czy Gaiman przypadłby Ci do gustu :)
      Oj, widzę, że nie tylko ja mam na liście 3456788 książek xD

      Usuń
  5. Nie czytałam ŻADNEJ książki tego autora i ubolewam!!! Myślę, że będę należeć do wybranych :') XDDDDD
    Książkę oczywiście chcę przeczytać!!!! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ubolewam razem z Tobą! Wierzę, że tak będzie :DD Ooo, to czekam na reckę - jak w końcu dostaniesz to cudo :D

      Usuń
  6. Gaiman znany jest właśnie chyba ze specyficznego stylu pisania, a mnie mimo to, ciekawi prawie każda książka, którą wydał. Tyle, że zacznę pewnie od "Oceanu na końcu drogi", ponieważ tę powieść posiadam już na półce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo, a ja aktualnie właśnie na to poluję :D

      Usuń
  7. Dzisiaj z biblioteki wypożyczyłam tą książkę i to też w tej szkaradnej oprawie XD Mam nadzieję, że też mi się spodoba.
    Pozdrawiam, Hayles z https://ourbooksourlive.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też! Czyli mogę czekać na reckę? :D

      Usuń
  8. No i świetnie, komentarz mi wcięło -.-
    Boże, jak ja kocham drugi raz pisać to samo -.-
    Dobra, do generalnie pisałam, że mnie okładka naprawdę się podoba, chociaż rzeczywiście ta nowa to już cacucho.
    No i że Ulka tak ostatnio wpychała mi tego autora, ale nie byłam przekonana, a Ty poczyniłaś coś niewiarygodnego: zaintrygowałaś mnie i na pewno to przeczytam, choć chciałam Ocean na końcu drogi :D
    No i co ja jeszcze pisałam... Coś o Jamiem na pewno, jak to ja, wiadomo, ale kuźwa nie pamietam.
    A! No i że ja też czasami tak mam, iż książka jest świetna, a czytam ją dość długo. Mój ukochany thriller "Dziewczyny, których poządał" ogarniałam chyba przez miesiąc, a to lepsza z ksiązek, które przeczytałam <3
    I tyle, bo kuźwa ch*j mnie strzela, jak mam pisać drugi raz to samo.
    Buziaki:*
    Kasia z Kasi recenzje książek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też kocham :""""""""") A ja nadal pamiętam, jak mój lapek wariował, i w chyba trzech postach się u Ciebie komentarz nie dodał xD
      Kurde, awans :D A szczerze Ci powiem, że sama poluję na właśnie Ocean... i Księgę Cmentarną :D
      HAhahahhah xD Buziaki! :**

      Usuń
  9. Wstyd się przyznać, ale jeszcze nie czytałam żadnej książki Gaimana :/ Jaką jego powieść poleciłabyś mi na pierwszy raz?
    P. S. Te nowe wydania są naprawdę przepiękne.

    Books by Geek Girl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi - jak do tej pory - najbardziej w głowie zawróciła "Koralina", więc chyba ją polecam na pierwsze spotkanie z tym autorem. Mogłaś wcześniej widzieć film - a dokładniej bajkę animowaną - która stworzona jest po mistrzowsku... jednak do książki ma się średnio. Choć Koralina jest teraz trudno dostępna - wiesz, nie ma dodruku. Więc albo e-book albo biblioteka.
      Sama czytałam tylko trzy książki tego autora - ale na prawdę - po pierwszej już się zakochałam!
      Oj są! <3
      Pozdrawiam! :)

      Usuń
  10. mam w planach, ale najpierw czekający na półce, w nowiutkim, pięknym wydaniu Nigdziebądź. pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Przyznam, że jeszcze nie czytałam nic tego autora, tą książką mnie zaintrygowałaś.
    Jadę jutro na targi jak będzie postaram sie kupić! No i o dziwo podoba mi sie to wydanie. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Musze coś kiedyś przeczytań tego autora i myślę, że będę wybrana :D Kurczę, już lubię jego ksiązki, a nawet żadnej nie czytałam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja na to liczę! :D hahahh, czasem tak bywa - ale to dobry znak :D

      Usuń
  13. Nie zapoznałam się jeszcze z twórczością Gaimana, więc nie wiem, czy "Amerykańscy Bogowie" przypadliby mi do gustu. Planuje zacząć od jakiejś innej książki tego autora, od takiej, która nie będzie miała zbyt wielu tajemnic i zawirowań, a która pozwoli mi zapoznać się ze stylem Gaimana.
    Słyszałam wiele pochlebnych opinii o tym autorze, więc mam nadzieję, że przypadnie mi on do gustu.
    Ściskam! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że przypadliby :D Koralina jest na przykład jeszcze bardzo ciekawa :D
      Buźka! :D

      Usuń
  14. Słyszałyśmy o Neilu Gaimanie, ale nie miałyśmy jeszcze okazji czytać jego książek. Po twojej recenzji myślimy, że szybko się za nie zabierzemy.

    Pozdrawiamy cię cieplutko i zapraszamy do nas ;)
    Dopiero zaczynamy naszą przygodę z blogowaniem :)

    Tusia i One Pilot :*
    http://zaksiazkowane123.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że będzie Wam się podobało :)

      Usuń
  15. Czytałam tylko jedną książkę tego autora i prawdę mówiąc, średnio spodobał mi się sposób jego pisania :) Mam oczywiście w planach sięgnięcie również po inne jego pozycje i mam nadzieje, że będą o niebo lepsze.
    Justyna z livingbooksx.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cóż - różnie to bywa :) Może nie trafiłaś na dobrą książkę - a może po prosty nie podpasował CI jego styl :) Także na to liczę :D

      Usuń
  16. W planach jest, ale wciąż za mało czasu na książki, a czuję, że ta powinna mi się spodobać. :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Uwielbiam Gaimana, dotychczas ze względu na Sandmana, może czas na książkę w końcu...

    OdpowiedzUsuń
  18. Był kobieciarzem, krętaczem i bywało, że nie rozumiałam jego podejścia do sprawy. - i jak można go nie lubić? :D
    Zachęciłaś mnie <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha xD Wednesday był świetny! :D

      Usuń
  19. Kocham Neila Gaimana. Moje serce podbił "Oceanem na końcu drogi". Koniecznie musisz przeczytać. Pomysł wykorzystania glanów - cudnie. Coś co kocham. Dobrze, że czyste, bo papierowego skarbu na ubłoconych butach - nie wybaczyłabym ;)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Jeśli przeczytasz post, skomentuj! To naprawdę miłe :)
ZAWSZE czytam komentarze - pod starymi postami również!
Jeśli spodoba Ci się mój blog - zostań obserwatorem! :)